Wspólne czytanie to kochanie!

Świat książek dla dzieci odkryłam na nowo całkiem niedawno, gdy sama stałam się mamą. W momencie pisania tego artykułu mój synek ma 22 miesiące, i w tym już 18 miesięcy wspaniałej przygody z literaturą dla najmłodszych. Nie sądziłam, że  można tak wcześnie i tak bardzo pokochać książki. Pytanie, na które zapewne już nigdy nie znajdę odpowiedzi, a często mnie nurtuje, brzmi: czy synek pokochał książki, ponieważ tak szybko miał do nich dostęp, czy też, miał do nich dostęp tak szybko, gdyż wykazywał niezwykłe nimi zainteresowanie? Zastanawiać się nad tym co było pierwsze, kura czy jajko, można bez końca. Jedno jest pewne – bez poznania książek synek nie miałby możliwości się nimi zainteresować. Jest to najważniejszy argument, który z pewnością skłania innych rodziców do jak najwcześniejszego wprowadzenia swoich pociech do cudownego świata literatury dziecięcej.

Wspólne czytanie to kochanie! Libraszki

W niniejszym artykule chciałabym podzielić się naszymi doświadczeniami oraz zachęcić do wspólnego czytania, pokazując jakie korzyści wnosi ono nie tylko dla samego dziecka, ale i również w relacji dziecko-rodzic.  Wszystko to co napiszę będzie wynikiem moich własnych obserwacji oraz przemyśleń.

Wspólne czytanie to kochanie! Libraszki

 

Czytanie 20 min dziennie,  najlepiej zacząć gdy malec jest jeszcze w brzuchu mamy.

„20 minut dziennie, codziennie” to hasło reklamowe akcji Cała Polska Czyta Dzieciom. Czytać należy od urodzenia, a najlepiej jeszcze przed urodzeniem. Wspaniale, tylko, że  przed porodem zasypiałam w minutę po rozpoczęciu czytania, a po porodzie synek w minutę zaczynał płakać. Nie był zainteresowany słuchaniem mamy, która zamiast na niego, patrzy na książkę. Ważniejsze było to, aby mama miała wolne ręce, mogła nakarmić i ukołysać synka do snu. Sytuacja dość frustrująca dla ambitnej mamy,  na szczęście jednak nie beznadziejna. Jeśli czytanie przed snem się nie sprawdza, to dlaczego nie robić tego w trakcie kąpieli czy też przewijania? Nie czytanie, oczywiście,  lecz mówienie wierszyków z pamięci. Lokomotywa, Pan Hilary, Abecadło… itd. Ktoś mógłby powiedzieć, że  przecież, tak małe dziecko nie rozumie ani znaczenia słów, ani tym bardziej sensu wypowiedzi…. Maluch doskonale odbiera intonację, rozróżnia barwę głosu i choć niczego nie rozumie, to podświadomie zapamiętuje i reaguje w ten sam sposób na konkretny fragment wierszyka. A jednak warto próbować!

Wspólne czytanie to kochanie! Libraszki

Pierwsze książeczki.

Pierwsza książeczka, na początek kontrastowa, pojawiła się u nas gdy synek miał około 3-4 miesiące. Duże, czarno-białe obrazki natychmiast wzbudziły ogromne zainteresowanie… i umilały tak nielubiane przez wszystkie maluchy leżenie na brzuchu. Karty przedstawiające zwierzątka, przedmioty codziennego użytku, zajęcia oraz emocje niemowląt otworzyły przed synkiem nieznany, lecz jakże ciekawy świat. Przyznam, że  wielce zabawnym było obserwowanie synka, gdy ten jeszcze nie siedział stabilnie, a już z dużym zaciekawieniem przekładał stronę po stronie. To co najbardziej nas zaskoczyło to fakt jak szybko zaczął zauważać gdy książeczki były podawane „do góry nogami” i samodzielnie je odwracał do właściwej pozycji.

Wspólne czytanie to kochanie! Libraszki

Obecnie synek ma 22 miesiące i nadal mamy problem z czytaniem przez 20 minut. Ani przed snem, ani po spaniu, jedzeniu, zabawie…itp. Choć, aby sprostować to co napisałam, należałoby zamienić słowo „czytaniem” na „słuchaniem”. Nasz maluch nie potrafi jeszcze biernie słuchać dłużej niż przez kilkanaście sekund, w porywach do dwóch minut. To jednak nie znaczy, że  nie czytamy! Wręcz przeciwnie! „Czytamy” bardzo dużo ponieważ synek jest największym miłośnikiem książek jakiego znam. Nasze czytanie polega na wspólnym oglądaniu książeczek, głównie obrazkowych, opowiadamy, pokazujemy, zgadujemy, liczymy, szukamy, pukamy. Możliwości jest bardzo dużo, szczególnie gdy drzwi do wyobraźni są szeroko otwarte.

Czytanie czy zabawa?

Całkiem niedawno, w jednej z grup parentingowych, pewna mama zapytała, co mogłaby kupić dziecku na pierwsze urodziny. Moja sugestia, że  najlepiej książki spotkała się z dużym entuzjazmem i poparciem. Były też jednak i odmienne zdania, np. cytuję: Ksiazki tak malemu dziecku no bez jaj pozniej bedzie miala.ksiazki przez cala szkole az nadmiar…. Teraz zabawki i inne przyjemnosci !” Hmmm, jeśli książki postrzega się jako obowiązek, choćby w postaci lektur szkolnych, to rzeczywiście można wzdrygać się na samą myśl o czytaniu. Zanim jednak dziecko pójdzie do szkoły i zacznie czytać, tak naprawdę będzie mieć przed sobą bardzo przyjemną perspektywę poznania książek od tej miłej, „zabawowej” strony. Czytanie to przecież zabawa! Wisława Szymborska, stwierdzając, że  „czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”, musiała mieć na myśli czytanie właśnie dzieciom. Możliwości do zabawy jest naprawdę bez liku. W dzisiejszych czasach wydawnictwa prześcigają się w swoich propozycjach, w tym również dla najmłodszych. Są to książeczki obrazkowe małego formatu przedstawiające proste rysunki / zdjęcia pojedynczych rzeczy, zwierząt, itp. (np. seria Obrazki dla maluchów, wyd.Olesiejuk czytaj ), są również książeczki obrazkowe dużego formatu, w których już sporo się dzieje, ale historie wyrażone są w rysunkach bez słów (np. seria Ulica Czereśniowa, wyd. Dwie Siostry czytaj), są książeczki przedstawiające bardzo proste przygody jednego bohatera zawierające przejrzyste obrazki i nieco tekstu (np. seria o Maksie, wyd. Zakamarki czytaj ), książeczki do rozkładania i pukania (np. „Puk, puk! Gdzie mój miś?, wyd. Dwie Siostry czytaj), do samego pukania (np. „Jest tam kto?”, wyd. Zakamarki czytaj), książeczki do zgadywania (np. „Czy dosięgnie?”, wyd. Tako czytaj ). Są nawet komiksy (np. „Ojej! Zmalowane.”, wyd. Atomedia czytaj), są książeczki z okienkami, z melodyjkami, guziczkami, światełkami, uciekającymi kropeczkami itp. Wybór jest ogromny i dzięki temu czytanie nie jest tylko słuchaniem, lecz świetną zabawą. Oczywiście nie chodzi o to aby książki wyparły zabawki! Dzieci potrzebują i książek i zabawek… w takiej samej ilości!    A do tego mamę, tatę, babcię, dziadka, ciocię…. wszystkich po trochu do wspólnego spędzania czasu.

Wspólne czytanie to kochanie! Libraszki

Dlaczego warto czytać dzieciom?

Bardzo często, przeglądając książeczki z moim synkiem, towarzyszy mi refleksja, że  nie wiem jak inaczej, albo o ile łatwiej, jest wytłumaczyć czy nauczyć go czegoś dzięki tej książeczce. Co takiego dają nam książki?

-Rozwijają zainteresowania- Wspomniana już wcześniej seria Obrazki dla maluchów (wyd. Olesiejuk) jest skarbnicą wiedzy o dosłownie wszystkim, co powinno wiedzieć i co może zainteresować małe dziecko: kolory, cyfry, zwierzęta wiejskie, domowe, leśne, dzikie, morskie stworzenia, ptaki, dinozaury, rośliny, drzewa, nawet grzyby, pory roku, życie w mieście, ciało, zdrowie, zabawy dla dzieci, przedszkole, niebezpieczeństwa, ekologia, dzieje biblijne, Boże Narodzenie, oczekiwanie na rodzeństwo. W tej serii jest wszystko i dzięki temu z łatwością odkrywam oraz podążam za aktualnymi zainteresowaniami synka.

-Ułatwiają naukę mówienia- np. „Pucio uczy się mówić” oraz „Pucio mówi pierwsze słowa” (wyd. Nasza Księgarnia), Obserwując Pucia i jego rodzinę mały czytelnik uczy się nazywać przedmioty, miejsca, czynności z życia codziennego.

-Uczą wyrażania uczuć – np. książeczka „Nie trzeba słów” (wyd. Tako), która w piękny i prosty sposób pokazuje, jak ważna jest bliskość i przytulanie, że  można powiedzieć „kocham cię” nawet wtedy, gdy jeszcze nie potrafisz mówić.

-Uczą wytrwałości– np. „Puk, puk! Gdzie mój miś? (wyd. Dwie Siostry). Książeczka ma  rozkładany format co daje poczucie rzeczywistego przemieszczania się, drzwi sąsiadów otwierają się po uprzednim pukaniu w nie przez malucha. Mały czytelnik aktywnie uczestniczy w poszukiwaniach zaginionego misia i pomimo napotykanych rozczarowań, nie poddaje się, aż odnajdzie swoją zgubę.

-Wzbudzają ciekawość i rozwijają wyobraźnię- np. „Jest tam kto?” (wyd. Zakamarki) to nikt inny jak młody czytelnik jest bohaterem tej książeczki: wchodzi-do domku i pukając do kolejnych drzwi, przechodzi z jednego pomieszczenia do drugiego. Kogo tam spotka oraz co zobaczy jest wielką niewiadomą.

-Pokazują subiektywność postrzegania- np. komiks „Ojej! Zmalowane.” (wyd. Atomedia), kot Czaruś maluje obraz, na którym każdy z pozostałych bohaterów dostrzega zupełnie coś innego.

-Ułatwiają zrozumieć zmiany jakie zachodzą wraz ze zmieniającymi się porami roku- np. seria o Ulicy Czereśniowej (wyd. Dwie Siostry), która przedstawia te same zakątki jednej ulicy, oraz tych samych bohaterów, w tle zmian jakie zachodzą w ich otoczeniu oraz życiu wraz ze zmieniającymi się porami roku.

-Oswajają i ułatwiają naukę korzystania z nocnika- np. ”Nocnik nad nocnikami”  (wyd. Nisza) Książeczka wydana w dwóch wersjach, inna dla chłopca i inna dziewczynki.

Powyżej wymienione są to tylko przykłady wiedzy oraz umiejętności jakie zdobywa dziecko poprzez obcowanie z książeczkami. Różnorodność oraz bogactwo literatury dziecięcej sprawia, że  „na wszystko” znajdzie się jakaś książeczka… Każda sytuacja, emocja, problem ma swoje odzwierciedlenie w danej książeczce i od rodzica oraz jego uznania będzie zależało po którą sięgnie.

Wspólne czytanie to kochanie! Libraszki

Jak książki pomagają nam na co dzień czyli słów kilka o ratowaniu w sytuacjach kryzysowych.

Sytuacje kryzysowe to tak naprawdę sytuacje, które zdarzają się każdego dnia. Kryzys z reguły polega na: niechęci do założenia czapki lub rękawiczek, braku chęci współpracy przy myciu zębów lub włosów, grymaszeniu przy jedzeniu, głośnym okazywaniu swojego znudzenia i sprzeciwu wobec przebywania w miejscach publicznych, braku potrzeby sprzątania zabawek, czy też zamiłowaniu do wspinania się na wszelakie trudno dostępne miejsca powyżej poziomu podłogi, itd. itp. W takich sytuacjach zazwyczaj przychodzi z odsieczą Maks (seria wyd. Zakamarki) oraz Pucio (wyd. Nasza Księgarnia). Już samo odwrócenie uwagi synka słowami „a pamiętasz jak kiedyś Pucio/Maks…” jest milowym krokiem do złagodzenia napiętej sytuacji. A później, w zależności od aktualnego „kryzysu”, następuję ciąg dalszy postępowania mediacyjnego, który jest kontynuacją opowieści „a pamiętasz jak kiedyś Pucio… był w przedszkolu i przed pójściem do domu pani kazała posprzątać zabawki?. Albo „pamiętasz jak pewnego razu Maks spadł ze stołu i potłukł sobie kolano?” itp. Po czym następuje chwila refleksji, która zazwyczaj trwa na tyle długo, że  synek już nie pamięta co wzbudziło jego sprzeciw, ani co miał zamiar zrobić lub wręcz przeciwnie, robić nie chciał.

Wspólne czytanie to kochanie! Libraszki

 

Podsumowując, wspólne czytanie to:

Budowanie relacji z dzieckiem! Czytanie to spędzanie czasu z dzieckiem, skupianie uwagi tylko i wyłącznie na nim. Nie telewizor, nie telefon lecz książki, które angażują zarówno małego czytelnika jak i jego rodzica.

Bliskość! Czy może być coś przyjemniejszego niż wspólne siedzenie w wygodnym fotelu, miękkiej kanapie w domowym zaciszu lub twardej i zimnej podłodze, gdziekolwiek, ale razem z dzieckiem i jego ulubionymi książeczkami? Towarzyszenie dziecku w każdej emocji jakie wywołuje w nim czytanie jest bezcenne.

Nauka! Czytanie to otwieranie przed dzieckiem drzwi do świata wyobraźni, ale i tego prawdziwego, to nauka nowych rzeczy a także koncentracji, cierpliwości, ćwiczenie pamięci.

Radość! Radość ogromna dla dziecka i dla rodzica! Obserwowanie małego człowieka całkowicie zatopionego w lekturze, w odkrywaniu nowych, nieznanych dotąd „dziwności” to prawdziwa radość. To również duma i ogromne szczęście każdego rodzica móc obserwować postępy swojej pociechy!

Zabawa! Wisława Szymborska, stwierdzając, że  „czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”, musiała mieć na myśli czytanie z dziećmi. Dziecko nauczone przyjemności płynącej z czytania będzie chętniej sięgało po literaturę w wieku dorosłym.

Wspólne czytanie to kochanie! Jak inaczej nazwać przyjemność budowania relacji  z dzieckiem, bliskości, potrzebę poszerzania wiedzy i umiejętności dziecka, świetnie się przy tym bawiąc oraz czerpiąc z tego ogromną radość?

Pamiętajmy jednak, że  książki nie mogą być przymusem  narzucanym na siłę. Starajmy się zachęcać do nich, pokazywać jak doskonale można się bawić przy czytaniu, zadbajmy o to aby dziecko miało swobodny dostęp do swoich książeczek, aby w każdej chwili mogło po nie sięgać.

Gdy pasja dziecka staje się pasją mamy.

Będąc mamą dużego, choć jeszcze tak młodego, miłośnika książek, stałam się również mamą blogerką. Jestem autorką bloga Libraszki, w którym piszę o naszych ulubionych książeczkach, zachęcając do wspólnego czytania. Większość z książeczek wspomnianych w tym artykule zostało przez nas zrecenzowanych.