Z ogromnym sentymentem wspominam komiksy z dzieciństwa. Kto nie pamięta przygód „Tytusa, Romka i Atomka” czy „Kajko i Kokosza” albo sympatycznego Kleksa? Nie wiem na czym polegała magia tych obrazkowych książeczek, ale było w nich coś wyjątkowego, choćby znało się je na pamięć, to ciągle miało się ochotę do nich powracać. Przyznam, że swoją przygodę z komiksami mam już dawno za sobą… Tak dawno, że zapomniałam o ich istnieniu… Ostatnio jednak pojawił się on, kot Czaruś, bohater Ojej! Zmalowane, który zmalował prawdziwą sztukę…  Ojej! Zmalowane to komiks do aktywnego czytania z prawdziwą sztuką w tle. Z ogromną przyjemnością teraz o tym napiszę.

Read More