Odpowiadając na pytanie w jaki sposób wybieram książeczki dla synka, tak aby mieć pewność, że będzie to dobry wybór, mówię, że podpatruję czym się aktualnie interesuje, co lubi robić i wg tego dobieram literaturę dla niego.  Gdy zauważam, że interesują synka postacie, kupuję książeczki, gdzie jest ich dużo np. w serii o Ulicy Czereśniowej (recenzja), gdy interesuje się samochodami to kupuję książeczki z  samochodami w roli głównej np. „Kto prowadzi? Who’s driving?” (recenzja) czy „Opowiem ci, mamo, co robią auta”(recenzja).  Gdy zauważyłam, że spodobało się synkowi pukanie do drzwi w „Jest tam kto?” (recenzja), wtedy kupiłam „Puk, puk! Gdzie mój miś?” (recenzja). Teraz lubi zabawy „w gotowanie”, więc strzałem w dziesiątkę był zakup książeczki pt. „Najlepsza zupa na świecie”. Ta metoda daje mi pewność,  że pozycje, które dobieram Conradowi, spotkają się z jego dużym entuzjazmem. I o tych wszystkich, ulubionych oraz sprawdzonych książeczkach piszę tutaj, na naszych Libraszkach. A teraz, choć nie jest to blog kulinarny, zapraszam już na „Najlepszą zupę na świecie”!

"Najlepsza zupa na świecie" Recenzja Libraszek

„W głębi lasu, w małej chatce, paliło się światło. Z komina unosił się dym. To żółw przygotowywał obiad…”  Tak zaczyna się ta, pozornie kulinarna opowiastka, której akcja toczy się w domu bardzo gościnnego i serdecznego żółwia.

"Najlepsza zupa na świecie" Recenzja Libraszek

„…Nagle do drzwi domku zastukał Królik…” Wraz z pierwszym pukaniem do drzwi chatki żółwia, rozpocznie się wielkie gotowanie zupy,  do którego będą dołączać kolejne zwierzęta. Przygotowywanie posiłku stanie się jedynie pretekstem do radosnego spędzenia czasu, w miłym towarzystwie tak różniących się od siebie kompanów.

"Najlepsza zupa na świecie" Recenzja Libraszek

Królik, jeleń, lis, niedźwiedź, wilk, jeż, mysz, wiewiórka, dzik, borsuk oraz świstak, przyszli do domku żółwia bez wcześniejszej zapowiedzi. Jedni zmarznięci, szukający schronienia przed burzą śnieżną, inni,  zachęceni „…cudowną wonią, która spowiła cały las…”Każdy przyniósł ze sobą jeden składnik: marchewkę, owoce leśne, cebulę, pieczarki, itp.itd., który okazał się niezbędny do przyrządzenia najlepszej zupy na świecie. Wszyscy razem aktywnie uczestniczyli w gotowaniu, nakrywaniu stołu, a także sprzątaniu po posiłku.

"Najlepsza zupa na świecie" Recenzja Libraszek

„…Na zewnątrz wciąż szalała zamieć. Jednakże w chatce wszyscy byli weseli: opowiadali historie, śpiewali piosenki, tańczyli…” Czas mijał tak szybko i miło, że nikt nawet nie zauważył, że nastała już późna noc. Dopiero wtedy zupa była gotowa i można było jej skosztować.

"Najlepsza zupa na świecie" Recenzja Libraszek

Gdy zaczęli jeść, ochów i achów nad jej smakiem nie było końca. Jednogłośnie stwierdzili, że „…jest to najlepsza zupa na świecie…”, dopytując gospodarza o jej sekretny składnik.

"Najlepsza zupa na świecie" Recenzja Libraszek

Co takiego dodał żółw, że smak zupy zachwycił wszystkich gości? Czy sekret tkwi w czasie gotowania, użytych przypraw, sposobie mieszania czy może zaangażowania kucharzy? A może to tylko wielki głód gości sprawił, że z takim smakiem wszystko zjedli? Aby się o tym przekonać, trzeba samemu dołączyć do uczty literackiej  jaką gwarantuje „Najlepsza zupa na świecie”.

"Najlepsza zupa na świecie" Recenzja Libraszek

Jedno jest pewne, gdzie kucharek sześć, a nawet więcej, tam może i czasami nie ma co jeść, ale z pewnością jest dobra zabawa. Szczególnie gdy wszyscy darzą się wzajemnym szacunkiem, sympatią i zrozumieniem. Nie trzeba wiele! Wystarczy „…garść przyjaciół, kosz opowieści, pęczek uśmiechów, kilka kropel muzyki…”.

"Najlepsza zupa na świecie" Recenzja Libraszek

„…Na zewnątrz było ciemno i wciąż padał śnieg. W środku panowała wspaniała atmosfera…”. I choć o zupie pozostało już tylko wspomnienie, goście nadal wspaniale się bawili.

„Najlepsza zupa na świecie” to książeczka pełna ciepła, choć wydarzenia w niej opisane dzieją się w samym środku burzy śnieżnej. Idealną temperaturę zapewnia gospodarz chatki i jego gościnność, lecz również wszyscy uczestnicy tej cudownej biesiady. Każdy z nich jest ważny oraz potrzebny do tego aby przygotować wyjątkowy posiłek, a także stworzyć nadzwyczajną atmosferę tego spontanicznego spotkania.

"Najlepsza zupa na świecie" Recenzja Libraszek

Piękne, barwne ilustracje przedstawiające zwierzęta tak jak gdyby były ludźmi to ten sam antropomorfizm, jak w przypadku opisanej wcześniej książeczki „Nie trzeba słów” (recenzja). Obie należą do kolekcji OQO wydanej przez Wydawnictwo Tako. Bohaterowie tychże utworów ogrzewają nam serduszka w samym środku zimy, gdy przez nasz kraj przechodzą największe mrozy. Temperatura za oknem nie ma jednak większego znaczenia, do wspólnego czytania nigdy nie jest za zimno ani za ciepło.

"Najlepsza zupa na świecie" Recenzja Libraszek

Książeczka jest pięknie wydana. Ma duży format, sztywną okładkę, doskonałej jakości papier oraz barwne ilustracje. Tekstu jest w niej nieco więcej, ale nie na tyle dużo aby zniechęcić do słuchania najmłodszego czytelnika. Przyznam, że jest to nasza pierwsza książka, którą czytam a mój dwulatek słucha w skupieniu… I tak kilka razy dziennie… 🙂 Serdecznie polecamy!

PS Czy gospodarz żółw to Pan, tak jak wskazują wszystkie opisy książeczki, czy jednak Pani, na co wskazywałyby różowe buty na wysokim obcasie jakie ma na sobie przez cały czas…? 😉

 

————————-

Autor tekstu: Susanna Isern

Autor ilustracji: Mar Ferrero

Wydawca: Wydawnictwo Tako

————————-