Przeglądając książeczkę Puk, puk! Gdzie mój miś? mam wrażenie, że ma ona dwie, równoległe treści: tą podstawową i oczywistą skierowaną do młodego czytelnika, oraz, tą ukrytą, metaforyczną.  Może jest to tylko moja nadinterpretacja? Sprawdźmy!

Puk, puk! Gdzie mój miś?

Puk, puk. Gdzie mój miś? autorstwa japońskiej ilustratorki Kaori Takahashi to niezwykle oryginalna pozycja w literaturze dla najmłodszych. Ma ona formę wielopoziomowej rozkładanki, którą rozwija się przechodząc do kolejnych stron.

Puk, puk! Gdzie mój miś?

Bohaterką jest mała dziewczynka, która szuka swojego misia. Poszukiwania rozpoczyna we własnym mieszkaniu, kontynuuje je odwiedzając sąsiadów. Rozwijanie książeczki to przechodzenie z jednego mieszkania do kolejnego. Bohaterka puka do zamkniętych drzwi oraz pyta mieszkańców czy widzieli jej misia. Misia nie znajduje, dziewczynka idzie dalej, aż dotrze do ostatnich drzwi. To jednak nie koniec, książeczka rozwija się dalej…

Puk, puk! Gdzie mój miś?

Zaskakuje kim są sąsiedzi otwierający drzwi dziewczynce oraz jak wyglądają ich mieszkania. Nie zawsze są to ludzie i nie zawsze są to mieszkania jakie znamy. Nie zawsze są to miłe i przyjazne miejsca. Niekiedy można się bardzo zdziwić, przestraszyć. Dziewczynka jednak idzie dalej, nie poddaje się. Przecież szuka swojego misia.

Chciałabym bardzo napisać więcej o mieszkańcach, o tym co widzimy będąc zaproszonym do ich mieszkań i snuć dalsze historie. Jest tak wiele do opowiedzenia! Nie zrobię tego jednak, ponieważ w ten sposób odebrałabym Wam przyjemność z odkrywania tajemnic zza kolejnych drzwi.

Puk, puk! Gdzie mój miś?

Dodam jedynie, że treść książeczki, przedstawiona głównie w formie obrazków, przywołuje na myśl marzenie senne, w którym wszystko jest możliwe. Sny nie znają ograniczeń czasowych czy przestrzennych, zdarzenia nie poddają się prawom fizyki, nie muszą mieć związku z rzeczywistością…

Patrząc na książeczkę oczami dziecka widzimy małą, zatroskaną dziewczynkę, która szuka misia, widzimy jej mniej lub bardziej osobliwych sąsiadów oraz małych towarzyszy poszukiwań. Mielibyśmy ochotę jej pomóc… I pomagamy uczestnicząc w poszukiwaniach.

Puk, puk! Gdzie mój miś?

Spoglądając jednak na Puk, puk? Gdzie mój miś? oczami dorosłego, możemy dostrzec,  że miś to tylko symbol. Każdy może interpretować go inaczej – może to być miłość, szczęście, spełnienie zawodowe, jakikolwiek cel w życiu do którego zmierzamy. Na tej drodze z pewnością coś nas przestraszy, coś zaskoczy, coś ukoi, coś zatrzyma…

Są tu też i inne symbole chociażby jak gołąb, schody, dom rodzinny,”kryjówka” misia, itp. Każde kolejne mieszkanie to inna tajemnica, nowe wyzwanie, nowe strachy, nowe nadzieje.

Dziewczynka się nie poddaje, idzie dalej. Przecież szuka czegoś, co ma dla niej ogromne znaczenie!

I tego własnie możemy nauczyć nasze dzieci. Wytrwałości. Cierpliwości. Odwagi. Wysiłku jaki należy włożyć aby odnaleźć swojego… misia.

Czy takie było ukryte przesłanie autorki Puk, puk! Gdzie mój miś?

Puk, puk! Gdzie mój miś?

A co ma do powiedzenia mój mały recenzent?

Przyznam, że na początku książeczka nie zrobiła na nim wyjątkowego wrażenia. Niewygodna do oglądania, w małych rączkach trudno się rozkłada, łatwo można ją porwać, obrazki są niezbyt duże, kolorowe choć mało wyraźne, detale coraz trudniejsze do zobaczenia w miarę rozwijania się rozkładanki…  W przeciwieństwie do Jest tam kto? (recenzja), Conrad nie chciał pukać do drzwi ani w żaden sposób uczestniczyć w poszukiwaniach misia. Obecnie Puk, puk! Gdzie mój miś? jest ulubioną książeczką synka, którą przeglądamy kilka razy dziennie. Za każdym razem towarzyszy nam ta sama determinacja  odnalezienia misia oraz ogromna radość z sukcesu poszukiwań.

Puk, puk! Gdzie mój miś?

Będziemy wracać do tej książeczki również w przyszłości. Może kiedyś także i Conrad dostrzeże w misiu coś więcej…?

 

——————-

Autor: Kaori Takahashi

Wydawca: Wydawnictwo Dwie Siostry

——————-