Gdybym miała powiedzieć jakie zabawy śmieszą synka najbardziej to bez wątpienia powiedziałabym „A kuku!” oraz „Puk, puk! Kto tam?”. Obie polegają na wzbudzeniu ciekawości oraz zaskoczeniu małego człowieka. Dzieci to uwielbiają! Każdy rodzic wie, że nie ma w domu miejsc do których dziecko nie chciałoby wejść, szuflad, do których nie chciałoby zajrzeć, drzwi, których nie chciałoby otworzyć. I książeczka „Jest tam kto?” świetnie wpasowuje się w potrzeby najmłodszego, ciekawskiego czytelnika.

Jest tam kto? Libraszki

„Jest tam kto?” ma niezwykle prostą lecz genialną konstrukcję. To nikt inny jak młody czytelnik jest bohaterem tej książeczki: wchodzi do domku i przechodzi z jednego pomieszczenia do drugiego.

„Mały dom, niebieskie drzwi / Chodź, pójdziemy w odwiedziny!”

W poszczególnych pokojach czekają już nowi, bardzo gościnni przyjaciele: mały Kajtek,  rodzina królików, rozbrykane małpki, pan i kotek, małe misie…

Jest tam kto? Libraszki

Aby wejść do nowego pomieszczenia mały czytelnik musi zapukać do drzwi i je otworzyć.Jest tam kto? Libraszki

Przyznam, że synek ma ogromną frajdę nie tylko z pukania do drzwi ale i ich otwierania, zaglądania do środka i szukania kolejnych drzwi w tymże pomieszczeniu.

Jest tam kto? Libraszki

„Jest tam kto?” jest jak Indiana Jones dla początkujących. Jest jak elementarz młodego, ciekawego świata odkrywcy. Trzeba wykazać się nie tylko dużą ciekawością lecz i odwagą aby otworzyć kolejne drzwi. Wytrwałość w realizacji zamierzonego planu też jest istotna ponieważ nowi przyjaciele w każdym z pomieszczeń kuszą aby zostać z nimi dłużej.

Książeczka ta aktywnie angażuje młodego czytelnika do wspólnego czytania, chociażby poprzez konieczność „pukania” do kolejnych drzwi. Bardzo przypomina to „czytanie” innej, równie lubianej przez nas książeczki „Puk, puk! Gdzie mój miś” (recenzja).

Jest tam kto? Libraszki

„Jest tam kto?” to świetna zabawa ale i nauka również:

  • kolory – każde drzwi są w innym kolorze,
  • spostrzegawczość – drzwi najpierw trzeba znaleźć,
  • liczenie – siedem królików, cztery małpki, jeden kot,
  • rozpoznawanie przedmiotów – piłka, obraz, poduszka, stół, itp.

Książeczka jest pięknie wydana – twarda okładka i poszczególne strony, soczyste kolory, proste i łatwe w odbiorze rysunki.

Bardzo żałuję, że nie nagrałam żadnego filmiku z pierwszych zabaw Conrada z tą książeczką. Jego ekscytacja była niesamowita! I radość ogromna z odkrywania czegoś nowego. Był jak mały Indiana Jones! 🙂

——————————

Treść oraz ilustracje: Anna-Clara Tidholm

Wydawca: Wydawnictwo Zakamarki

——————————