Długo zastanawiałam się nad tym którą książeczkę / które książeczki powinnam wybrać do mojego pierwszego wpisu. Przecież wszystkie uwielbiamy z synkiem tak samo! Każda wnosi coś nowego do życia Conrada i każda jest naszą wspólną zabawą. Jest jednak na naszej półce szczególna seria książeczek o Maksie, małym łobuziaku.

img_4934-2

Cała seria to 10 książeczek: „Auto Maksa”, „Piłka Maksa”, „Pieluszka Maksa”, „Miska Maksa”, „Nocnik Maksa”, „Ciastko Maksa”, „Lampa Maksa”, „Miś Maksa”,

Do kompletu brakuje nam jeszcze „Smoczek Maksa” oraz „Wózek Maksa”.

O istnieniu Maksa dowiedziałam się zupełnie przypadkiem. Nie spotkałam go w żadnej z największych księgarni stacjonarnych lecz dopiero w malutkiej i bardzo urokliwej księgarni nie-sieciowej specjalizującej się w sprzedaży niebanalnej literatury dla dzieci i młodzieży. I polubiłam go od pierwszego wejrzenia. Ale o tym za chwilę…

img_4927-2

 

Maks to mały chłopiec, ma około dwóch – trzech lat. I jest jak każde dziecko w tym wieku    – ciekawy przedmiotów go otaczających (lampa jest taka ciekawa ale jak ją dotknąć?), mający swoje ulubione zabawy (miś, piłka, auto) ale i psoty również (wrzucenie pieska do miski z wodą, założenie pieskowi pieluszki). Buntuje się (Maks nie będzie nosił pieluszki lecz robił siusiu na podłogę!), często złości się (głupi kotek, który zabrał piłkę, głupi piesek, który zjadł ciastko Maksa!) i płacze (gdy spadając ze stołu skaleczył sobie kolano, gdy Miś wpadł do nocnika…).

Na szczęście mama Maksa zawsze jest tuż obok aby wybawić go z opresji lub też najzwyczajniej skarcić.

img_4928-2

 

Dlaczego tak bardzo lubimy Maksa, małego łobuziaka? Wracając kilka linijek wyżej – seria o Maksie zauroczyła mnie swoją prostotą. Kolorystyka jest bardzo stonowana, grafika prosta i przejrzysta… To sprawia, że książeczki te przypominają mi moje dzieciństwo i to co wtedy czytałam / oglądałam. Przygody Maksa są wydawane na świecie już od początku lat osiemdziesiątych i to przypada właśnie na  okres mojego wczesnego dzieciństwa. Maks pochodzi ze Szwecji i, biorąc pod uwagę ówczesne uwarunkowania polityczno-społeczne oraz przyjaźnie „na szczycie”,  Maks nie mógł do nas dotrzeć…

img_4929-2

 

Maksa lubimy za wszystkie przygody, które mu się przytrafiają. Dzięki niemu synek już wie, że wchodzenie na stół może zakończyć się upadkiem, że zabawa z kimś (Lisa) czy z czymś (piesek, kotek) jest zawsze przyjemniejsza niż w pojedynkę. I może nie są to szczególne nauki, które tylko i wyłącznie Maks mógłby przekazać to jedno jest pewne – dzięki Maksowi synek uczy się zapamiętywania i opowiadania historyjek… wprawdzie językiem zrozumiałym głownie dla siebie i swojej mamy.

 

 

Maks przychodzi mi z pomocą w sytuacjach kryzysowych, gdy zaprzestanie płaczu synka jest możliwe tylko poprzez odwrócenie jego uwagi. I wtedy nic nie działa lepiej niż pytanie z cyklu: „Conradku a pamiętasz co się stało gdy Maks wszedł na stół?” I wtedy kończy się płacz a zaczyna „bam, ał, mama”.

Maks towarzyszy nam wszędzie – w podróży, u lekarza, w restauracji. Oczywiście jest lekturą obowiązkową przed snem…

img_4939-2

img_4933-2

Mam tylko jedno zastrzeżenie. Maks pod wpływem zdenerwowania nazywa rzeczy i zwierzęta głupimi: głupia lampa, głupi nocnik, głupi piesek, głupi kotek…

Dzieci zapewne tak robią. Conrad jeszcze nie mówi… ale nie widzę też powodu aby uczyć go wyrażania swoich emocji w taki sposób. I słowo „głupi/głupia” pomijam…jak gdyby go tam wcale nie było. Przez to jednak Maksa mniej kochać nie będziemy.

 

Seria książeczek o Maksie, małym łobuziaku i jego przygodach, jest bardzo przez nas uwielbiana, a tym samym szczerze polecana!

PS Choć przygód Maksa nie spotkałam na półkach dużych księgarni to bez problemu można kupić te książeczki online na stronach www tychże księgarni oraz Wydawnictwa Zakamarki.

———————————————-

Dane serii o Maksie:

Treść: Barbro Lindgren & Ilustracje: Eva Eriksson

Wydawca: Wydawnictwo Zakamarki

———————————————-